--- MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ ---                                                             Polski  English
STRONA GŁÓWNA -- FORUM LF2 -- DOWNLOAD -- GALERIA -- FLMY -- USERBARY -- LF2 WIKI -- REKLAMA -- KONTAKT
 Menu
  Strona Główna
  O grze
  Postacie
  Screeny z gry
  Forum
  Szukaj
 
  SHOUTBOX

 Download
  Little Fighter (gra)
  Spolszczenie
 
  Postacie
  Mody
  Bronie
  Plansze
  Ścieżki dźwiękowe
  Dodatki
  Programy
 
  Instrukcja
 
  Dodaj plik
 
 Galeria
  Avatary
  Sygnatury
  Userbary
  Tapety
 
  Komiksy
 
  Obrazy z gry
  Postacie
  Ataki
 
  Banery
  Napisy
  Buttony
 
  Dodaj grafikę
 
 Little Fighter Wiki
  Postacie
  Sterowanie
  Plansze
  Bronie
  Tryby gry
  Ataki i kombosy
  Komendy
  Transformacje
  Survival stage
  Kody
  Bugi w LF
  Kontorolowanie
    komendami
  Gra przez internet
 
  Dodaj tekst
 
 Tutoriale
  Tworzenie postaci
  Własna muzyka w lf2
  Jak zrobić własny avatar
  Efekt zamrożenia i spło
    nięcia postaci
  Efekty graficzne i ataki
 
  Dodaj tekst
 
 Artykuły
  Receznja lf2
  O NTSD
  Paint.Net
 
  Dodaj artykuł
 
 Opowiadania
  Freeze władca lodu
  Kroniki Woody
  Kroniki Freeze
  List do ojca
 
  Dodaj opowiadanie
 
 Video
  Little Fighter Alpha
  Długa historia
  Stworzenie Firzena
 
  Poleć video
 
 Inne
  Forum należące do strony
  Spis niektórych plików do
    pobrania ze strony
  Osiągnięcia i popularność       strony
  Katalogi ze stroną
  Toplisty lf2 - ZAGŁOSUJ!
  Reklama
  Sitemap strony
  FAQ

 Kontakt

 Linki
  Forum należące do strony
  Spis niektórych plików do
    pobrania ze strony
 
  Oficjalna strona LF2
  Wikipedia LF2


ŚWIĄTECZNA OPOWIEŚĆ

Świąteczna opowieść

Dwanaście potraw ustawionych na stole przykrytym białym obrusem.
-By tradycji stało się zadość!- zakrzyknął wesoło Deep wśród gwaru panującego przy świątezcnym stole. Na tak specjalną okazję zdjął swoją wyświechtaną kamizelkę i nałożył świąteczny garnitur.
Przy ścianie stała bogato ozdobiona choinka sięgająca sufitu. Nie było pod nią żadnego prezentu, by, jak to mawiał John, nikt nie zmiażdżył innych wielkością swojego podarunku. Jak to dalej głosi jego mądrość- nie liczy się materia, liczy się duch świąt i przyjaźni.
Przy stole siedziało pięć osób: Firen i jego brat Freeze, John, Deep oraz Rudolf. Żaden z nich nie miał rodziny, więc święta spędzali razem, w gronie przyjaciół.
-Panowie- zaczął Freeze, odpowiednim gestem uciszając wszystkich- w święta spotykamy się razem, lecz nie to jest najważniejsze. Nie jakieś Mikołaje tudzież prezenty pod choinką. Święta powinny być dla wszystkich czasem radośći ze spotkania z bliskimi, ale również czasem zadumy. By odrodzić się z ciemności grzechu, jakby rzekł Jezus Chrystus. Pora odczytać fragment Pisma Świętego
-Mądrze gada- przytaknął Deep- przeczytać rtzeba. Znaleźć sens odpowiedni również.
Freeze skinął na Johna, który wstał od stołu i zaczął zmierzać do sąsiedniego pokoju, gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Rudolf podszedł do wejścia, zajrzał przez judasza i wrzasnął z przerażenia. Wszyscy jak porażeni gromem wstali od stołu i podeszli do niego.
-Co jest?- zapytał Deep
-To Julian!- wrzasnął ponownie Rudolf
John, szukający Pisma Świętego, podbiegł do drzwi i wprawnym ruchem otworzył je.
Rudolf nie mylił się: w wejściu stał Julian, oświetlany przez lampę zawieszoną przy wejściu.
-Czego tu szukasz?- zapytał ozięble Deep
-Nie mam z kim świąt spędzić, a jak wiadomo trzeba je przeżyć w miłej atmosferze- odpowiedział Julian. Nikomu nie wydawało się, że mówi prawdę- mimo wszystko, czuję z wami pewną więź. Czy mnie przyjmiecie?
-Kłamiesz, mój drogi- rzekł Rudolf
-Podróżnych w dom przyjąć- zaczął recytować John
-Coś knujesz- rzekł Firen- wątpię, żebyś ot tak przyszedł do na na święta
-Na czas świąt trzeba zażegnać wszystkie spory i zjednoczyć się z bliźnim- odpowiedział Julian półcytatem z Pisma Świętego- chyba macie wolne miejsce dla podróżnego, to dlaczego go nie przyjmiecie?
Zapadła cisza zamyślenia. Po pewnym czasie każdy przez każdego zaczął coś mamrotać.
-Chyba ma rację...
-Czas świąt, czas pojednania...
-Samotne święta
-Podróżnych w dom przyjąć...
-Dobra, wejdź- powiedział ostatecznie Freeze- ale jeśli coś kombinujesz, to wylecisz stąd szybciej niż wszedłeś.
-Tak trudno jest wam uwierzyć, że ja chcę tylko na święta przyjść?- zapytał szczerze zdziwiony Julian- dobra, już nic nie mówię. Dziękuję za przyjęcie.
Julian wszedł do środka, a Rudolf w milczeniu zamknął za nim drzwi. Freeze spokojnym krokiem zaprowadził przybysza do stołu, a za nimi poszli wszyscy pozostali. Julian siadł na miejscu przygotowanym dla wędrownego. Przy stole zapanowała głucha cisza, aż w końcu Freeze powiedział.
-Panowie, mamy nietypowego gościa, ale to wcale nie oznacza, że święta się skończyły. Ja pójdę po Pismo Święte, a ty, John, jak możesz nalej mu barszczu.
John z Freezem odeszli od stołu i poszli w dwie strony. John nie był zadowolony z tego, że Freeze wywinął się z tej czynności jego kosztem.
Rudolf, siedzący obok Juliana, zmierzył go krytycznym spojrzeniem.
-Wiem, że tej maski nie da się zdjąć, ale mógłbyś przynajmniej rękawice ściągnąć.
Julian westchnął, uśmiechając się prawdopodobnie za maską. Zdjął jedną rękawicę, ale w miejscu dłoni nic nie było: nawet kilkutu. Nagle jego ręka zaświeciła się mocno i gdy światło ustało, Julian miał już dłoń. Podobnie uczynił z drugą ręką.
Rudolf zmieszał się.
-Przepraszam... ja... ja nie wiedziałem...
-Drobiazg- machnął ręką Julian
John przyszedł z garnkiem barszczu i wyglądałby jak ta stara gosposia, gdyby nie gęste wąsy. Deep normalnie rzuciłby kilka uwag, ale...
Teraz nie było normalnie
Wszyscy w milczeniu patrzyli jak Julian zjada swój barszcz. Niby tak banalna czynność, a nikt nie śmiał wymienić między sobą żadnego słowa.
W momencie, w którym Julian odłożył łyżkę do pustego talerza, do pokoju powrócił Freeze z Nowym Testamentem.
-Powstańmy do odczytania- rzekł
Każdy w milczeniu wstał od stoły. Julian też. Nie żby jakoś demonstracyjnie, wyskakując jak strzała tudzień ze zbędnym ociąganiem. Wstał NORMALNIE jakby był jednym z nich.
-W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego- Freeze uczynił znak krzyża świętego, w ślad za nim pozostali.
-Amen- odpowiedzieli wszyscy
-W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta- rozpoczął odczytywanie Freeze- żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby dać się zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby dać się zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyli go w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.
Freeze zakończył czytanie słowami ,,Oto słowo Pańskie'', w odpowiedzi słysząc ,,Bogu niech będą dzięki'', po czym wszyscy znów zasiedli do stołu. Teraz czas na interpretację.
-Kwiryniusz- zaczął objaśniać Freeze- jest tutaj postacią poboczną, zwykłym człowiekiem wypełniającym swoje obowiązki. Jednakże wiecie jaką rzeź zgotowano później prez Heroda, który chciał się utrzymać u władzy. On jest takim symbolem człowieka, który chce za wszelką cenę być na szczycie, nie przejmującym się cudzym życiem. Postać Józefa jest innym symbolem: człowieka, który mocno zaufał Bogu. Jak Bóg powiedział mu, że ma zostać w miejscu, to został. Tak właśnie powinniśmy być podlegli woli Bożej. Maryja również zaufała Bogu. Była kobietą czystą. Powinna być wzorem dla każdej kobiety w każdym czasie. Nie było dla nich miejsca w gospodzie... nie chcę tu wyszukiwać fragmentów z naszego życia do orównania. Czasami każdy postępuje jak ten zły karczmarz, odsyłający tych naprawdę potrzebujących tylko dlatego, że nie mieli pieniędzy...
Freeze umilkł na chwilę, a Rudolf, ośmielony po wymianie słów z Julianem, siędnął po kawałek makowca przygotowanego przez Deepa. Spędził kilkanaście lat w dziczy, ale piekł najlepsze ciasta. Jak on to mawia- niech każdy robi to, co lubi.
-Dodatkowo- powiedział niespodziewanie Freeze. Wszyscy myśleli, że zakończył interpretację, lecz on miał jeszcze coś do powiedzenia.- Jezus był światłem w mroku świata ogarniętego grzechem. Rodziła się nadzieja. My mamy być takim światłem w życiu codziennym.
Po tych słowach Freeze poszedł odnieść Pismo Święte, zaś wszyscy siedzący przy stole spojrzeli na Juliana, który zajmował się destrukcją karpia w galarecie. Po powrocie Freeze'a rozpoczęły się ciche rozmowy przy stole. Rudolf nawet nawiązywał rozmowę z Julianem
Jednakże w powietrzu wisiał zła atmosfera związana z pobytem niespodziewanego gościa. Każdy jakby obawiał się, że on zaraz uczyni coś, co może zakończyć ich żywoty. A on przecież nic nie zamierzał; chciał przynajmniej raz w życiu przeżyć z kimś święta.
Po pewnym czasie z miejsca podniósł się Firen. Został prawie niezauważony, gdyż każdy zajęty był rozmową, Julian rozprawiał z siedzącym na przeciwko Deepem. Ich rozmowa nie kleiła się zbytnio, ponieważ nie mieli wspólnych tematów, tak więc Deep wszczął rozmowę z Freezem, zaś Julian niszczył ostatni kawałek sernika, co jakiś czas zamieniając słowo z Rudolfem. Nie minęło dziesięć minut jak powrócił Firen niosący tacę z opłatkiem.
-Jak karze zwyczaj, trzeba złożyć sobie życzenia. Zapraszam do tego pokoju.
Firen ruszył do tej samej izby, w której Freeze i John szukali Pisma, a za nim ruszyli wszyscy siedzący przy stole. Julian wszedł jako ostatni, ale było to spowodowane tym, że jego miejsce ulokowane było w kącie. Gdy wszyscy znaleźli się w tym pomieszczeniu, Firen podchodził do każdego, aby wziął swój kawałek. Julian brał jako przedostatni.
Wypowiadając życzenia, każdy mechanicznie recytował wyuczony tekst. Jedynie życzenia składane Julianowi i przez Juliana nie były klasycznym ,,dużo zdrowia, szczęścia...''. On życzył, żeby ich życie stało się lepsze i spokojniejsze, żeby nie znali wojny, jemu zaś życzono, aby stał się lepszym człowiekiem. Gdy John jako ostatni życzył mu tego samego, Julian przemówił.
-Ludzie! Ja jestem zły, zło, które stworzyłem, jest silniejsze ode mnie. Muszę zabijać, muszę niszczyć żeby żyć. Ja kiedyś byłem normalne, ale teraz... teraz jestem potworem. Jedynie w czasie świąt myślę jak człowiek i żałuję tego, co uczyniłem przez cały rok. Zaczęło się to banalnie, od zwykłych złośliwości, ale teraz to jest silniejsze ode mnie... dziękuję wam za te wspaniałe święta... do zobaczenia niebawem.
Po tych słowach Julian rozpłynął się jak czarna chmura...

[Źródło: LF2 Art]
statystyka | Copyright © by Błażej Katarzyński / NightMare 2008 | All rights reserved | Kontakt | Aktualny PageRank strony littlefighter2.yoyo.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO