|
|
|
| STRONA GŁÓWNA -- FORUM LF2 -- DOWNLOAD -- GALERIA -- FLMY -- USERBARY -- LF2 WIKI -- REKLAMA -- KONTAKT | |
|
|
NIEZAPOWIEDZIANY
ATAK
Niezapowiedziany atak
Gdy wszyscy wyruszyli na Dendy'ego nagle zaczeło coś walić w sufit przez chwile była cisza... Zgasło światło to było takie jak czekanie przed burzą. Nasi bohaterowie usłyszeli wielki huk i po chwili.... -Co jest? Coś mi tu nie gra. Kto to może być? - zapytał Dendy szeptem -Nie wiem, ale bądzmy lepiej cicho - odpowiedział Davis Przez 1 minute stali w miejscu aż nagle Davis poczuł ze ktoś podchodzi. Wszyscy usłyszeli WIELKIE uderzenie. Dendy dostał w brzuch kulą, a Davis poczuł że Dandy sie złozył jak by niby nic. -Kim jestes i czego chcesz?- Zaptał Davis - Tu chodzi kim wy! jesteście - odpowiedział nieznajomy -To ty wtargnełeś na nasz teren więc my czekamy dlaczego zaatakowałes naszgo przyjaciela i czemu tu wtargnołes - Krzyknął Freeze -Dobrze powiem wam jestem Engard - odpowiedział -Wiemy jak się nazywasz, ale poco tu wtargnełeś?- Zapytal sie Firen - Po to by wam pomóc zniszczyć zło, które i tak znowu się odrodzi na nowo w innej postaci - odpowiedzial Engard - Ty chcesz zniszczyc to zlo ... - nie do konczyl Johny - Tak to zło które zniszczyło teraz 1/3 świata które rok temu zostało pokonane przez was,a pól roku tem przez nas - dokonczyl Engard - Ale wiemy że znowu może się odrodzić moze wiesz jak go zniszczyc w całości - Spytal sie Louis - Tak wiem, ale to zniszczy wszystko związane z Julianem nawet twojego syna Davis - rzekl - On ma dopiero 12 lat nie będe mial tak wspanialego syna pozniej jak ten on jest wspaniały - krzyknąl Davis -Wiem i strasznie mi przykro - powiedzial Engard Mijały dni i miesiące, a Firen, Freeze, Louis, Johny trenowali co dziennie by w planie zniszczenia Juliana nie bylo żadnej porazki Dendy probowal panowac nad swoimi mocami. Nagle usłyszeli wielkie huki wynoszące się z miasta polecieli to zobaczyc. -To on tak jak i wczesniej probuje zniszczyc wszystkie miasta - rzekl Engard -Więc musimy go jakoś powstrzymac - rzekl John Wbiegli do miasta i zaczeli atakowac Michaela lecz nic go to nie raniło. A w tym czasie Engard uspokajał Davisa że musi nawet jak to jego syn zaatakowac całą swoja mocą lecz nie udało sie Engard poniósł w tym porażke więc poszedł pomoć przyjaciolom. Michael stal i niszczyl budynki po czasie Dandy walną całą swoją mocą ktora odepchneła Michaela. Odwrócil sie i zadal atak kula Energii od ktorej Dendy dostal i upadl (wlepil) sie w ziemie. Po czasie Engard zaatakowal Michaela ktory znowu upadł, ale już nie zadziałała kula energii na Engarda tylko musiał wezwac Groma ktory zranil ostro Engarda -Davis pomuż nam bez ciebie nie damy rady !! - krzykneli Lecz Davis siedział ciagle i plakal ale po chwili zdecydowal sie wstac i pomóc kolegom. Na poczatku zaatakowal seria kul ktore powoli odpychaly Michaela od nich. Nagle Davis wezwal cala swoja moc i walna Hadoken(zmienil nazwe) w Michaela ktory upadl prosto na ziemie nieprzytomny. Podbiegli do Michaela wszyscy. -Więc teraz zastanow sie Davis czy na prawde chcesz to zrobic? - zapytal sie Engard z wspolczuciem - Tak. Nie mam wyboru nie dam zniszczyć świata przez Juliana. Wole poswiecic zycie mojego syna(zalal sie placzem) niz miec na sumieniu miliony ludzi - rzekl Davis - Więc masz ten eliksir wlej mu go do buzi - powiedzial Engard Davis wziąl fiolke i wlal mu zawartosc do buzi. Po chwili Michael sie obudzil i wywolal wielki wybuch co wszystkich odrzucilo . Po wybuchu juz nie wstal John i Freeze -Co jest?? Przecież dalem mu fiolke - krzyknal Davis - Nie wiem co sie dzieje - odrzekl Engard - Ahahaha myślicie że mnie można tak szybko zniszczyć ?? - Smiejac zapytal sie Michael - Nigdy mnie calkowicie nie zniszczycie !! - powiedzial Julian - Ja zawsze będe moja moc jest coraz "wieksza" - Ciebie można jakoś zniszczyc kazdy ma slaby punkt - powiedzial Engard -Ale ja nie mam. Jestem niepokonany i wy o tym wiecie. Będe niszczył wioski, miasta i w tym zniszcze waszych najblizszych, a ja już zaczelem od Syna Davisa Hahhaahaah- powiedzial smiejac sie Michael Nagle zaatakowal wielkimi kulami unaszacymi sie w niebo i spadajac jak Meteoryty Wtem przedziurawilo panczerz Louisa i trafilo go w serce po czym nie wstal. Nagle Engarda oswiecilo -Uzyjmy calej naszej mocy i polaczmy ją !! - krzyknal Engard -Dendy szybko chodz do nas Davis, Engard i Dendy zlaczyli moc i wywolali swoje najsilniejsze zaklecia Trafili w Michaela ktory upadl na zimie nie ruszajac sie i nie oddychajac. -Przykro mi Davis trzeba go bylo poswiecic - rzekl Engard -AHAHAHA - smieje sie Michael -Jestem nie pokonany - rzekl Lecz nagle cos zaswiecilo na brzuchu Michaela. To było siwatlo ktore rozdrapywalo sie. -Co sie dzieje? ja nie chce nieeeeeeeeeeeeeeee - mowiac znikal powoli - Wkoncu pokonalismy go, ale czy on sie odrodzi? - zapytal Firen na ktore nie bylo odpowiedzi Po chwili kleknal Davis i zaczal plakac. -Ja nigdy nie bede mial takiego syna - powiedzial Davis -On byl moim skarbem a Julian tak sobie wtargnal i zabral mi moje życie -Ten swiat jest nie sprawiedliwy każdy to wie - powiedział Engard - Jak ty byś sie czul gdyby twoj syn zostal zniszczony wktorego dawales tak duzo milosci i obiecywales sobie że nigdy go nie stracisz -Naprawde ci wspolczuje Davis - powiedzial z przykroscia Engard -Ja tylko chcialem z nim pobyc jeszcze wspanialych chwil, a on mi go odebral -Ale Davis ... Życie toczy sie dalej nie mozna sie zalamywac bo do konca zycia bedziesz zyl w tej samotnosci - Powiedzial Dendy Nagle wstal Davis i poszedl w kierunku slonca wszyscy przy zyciu patrzyli sie jak Davis odchodzi i pochwili nie bylo go widac. Czy moglby sie Davis pogodzic z faktem ze stracil syna? Jak dla mnie NeoFirena bym
musial dlugo zastanawiać czy zyc po utracie skarbu :/ . Nawet jako
autor tego
[Źródło:
LFeblog]
|