--- MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ ---                                                             Polski  English
STRONA GŁÓWNA -- FORUM LF2 -- DOWNLOAD -- GALERIA -- FLMY -- USERBARY -- LF2 WIKI -- REKLAMA -- KONTAKT
 Menu
  Strona Główna
  O grze
  Postacie
  Screeny z gry
  Forum
  Szukaj
 
  SHOUTBOX

 Download
  Little Fighter (gra)
  Spolszczenie
 
  Postacie
  Mody
  Bronie
  Plansze
  Ścieżki dźwiękowe
  Dodatki
  Programy
 
  Instrukcja
 
  Dodaj plik
 
 Little Fighter Wiki
  Postacie
  Sterowanie
  Plansze
  Bronie
  Tryby gry
  Ataki i kombosy
  Komendy
  Transformacje
  Survival stage
  Kody
  Bugi w LF
  Kontorolowanie
    komendami
  Gra przez internet
 
  Dodaj tekst
 
 Galeria
  Avatary
  Sygnatury
  Userbary
  Tapety
 
  Animacje
  Komiksy
 
  Obrazy z gry
  Postacie
  Ataki
 
  Banery
  Napisy
  Buttony
 
  Dodaj grafikę
 
 Tutoriale
  Tworzenie postaci
  Własna muzyka w lf2
  Jak zrobić własny avatar
  Efekt zamrożenia i spło
    nięcia postaci
  Efekty graficzne i ataki
 
  Dodaj tekst
 
 Artykuły
  Receznja lf2
  O NTSD
  Paint.Net
 
  Dodaj artykuł
 
 Opowiadania
  Kroniki Woody
  Kroniki Freeze
  List do ojca
  Świąteczna opowieść
  Bezsilni
  Dendy
  Dziwny turniej
  Niezapowiedziany atak
 
  Dodaj opowiadanie
 
 Video
  Little Fighter Alpha
  Długa historia
  Stworzenie Firzena
 
  Poleć video
 
 Inne
  Forum należące do strony
  Spis niektórych plików do
    pobrania ze strony
  Osiągnięcia i popularność       strony
  Katalogi ze stroną
  Toplisty lf2 - ZAGŁOSUJ!
  Reklama
  Sitemap strony
  FAQ

  Kontakt

 Linki
  Forum należące do strony
  Spis niektórych plików do
    pobrania ze strony
 
  Oficjalna strona LF2
  Wikipedia LF2

KRONIKI WOODY'IEGO

Kroniki Little Fighter : młodość Woody’iego

Mówiłem że będzie padać. Woody spojrzał krzywo na upstrzone kroplami zakurzone kamienne płyty. Za minutę lub dwie chodnik na dziedzińcu zamku pokryje się śliską warstewką błota.
-Mówiłem wam, że Sir Luis i tak każe nam ćwiczyć – odparł Deep, zmierzając ku rzędom grubych drewnianych słupów. Ich porozszczepiane zryte głębokimi nacięciami boki świadczyły o tym, że tutejsi rycerze i wojacy nie oszczędzają mieczy przy szermierczych sprawach.
Deep miał już 19 lat i nosił już stalową zbroję. O niespełna 2 lata młodszy Woody wcią ćwiczył w stroju ochronnym z sukna i skóry. Patrząc na swojego kolege, sprawnie wyprowadzającego wysokie i niskie cięcia, zastanawiał się czy pancerz może dawać jakąkolwiek osłone. Dowódca odziałów lorda Bata, Sir Luis stał wyprostowany z kciukami zatkniętymi za pas.
-Dobrze, że już jestescie, chłopcy – huknął – Nie przerywajcie ćwiczeń.
Woody mocniej zacisnął dłonie na rękojeści miecza. Dwukrotnie zakręcił ostrzem nad głową, przerzucił nad ramieniem i pchnął potężnie, czując, że impet uderzenia ciągnie go do przodu. Próbując odzyskać równowage usłyszał szorstki głos Sir Luisa.
-Powtórz ostatni ruch ale tym razem zrób krok za ciosem.
Woody powtórzył wypad.
Sir Luis skrzywił się.
-Co ty wyprawiasz chłopcze? –jęknął- Nakłuwasz worki z mąką? Spróbuj jeszcze raz!
Sir Luis smutno potrząsnął głową i wyciągnął własny miecz.
-Nadejdzie chwila –rzekł rycerz- kiedy nie będziesz miał swojej tarczy, zbroi ani przyjaciół za sobą. Wówczas pozostanie ci tylko miecz i twoje umiejętności.
Te nigdy cię nie opuszczą. A teraz patrz.
Sir Luis zamaczną się, jakby zamierzał ciąć przeciwnika w udo. W ostatniej chwili wyprostował ramię, wysuwając stope do przodu i przmieniając cios w potężne pchnięcie.
-O tak- rzekł Luis, chowając miecz do pochwy – Celuj w wybrany punkt, tuż za plecami przeciwnika. Teraz ty.
Woody wyważył miecz w dłoni. Marszcząc brwi, usiłował wyobrazić sobie stojącego przed nim wroga. Niewysoki męszczyzna, nie dalej niż trzy kroki stąd. Wzrok chłopca błądził szukająć punktu, w jakim po wyprowadzeniu ciosu powinien znaleźć się czubek miecza. Woody wciągnął powietrze i przeszył niewidzialną postać na wylot błyskawicznym pchnięciem.
-O wiele lepiej- pochwalił go Sir Luis. –ćwicz wytrwale i nie pozwól błądzić myślom. Może uda się zrobić z ciebie rycerza.
Od strony murów dało się słyszeć wołanie.
-Wędrowiec zmierza ku bramom!
Nagły podmuch smagnął Woody’iego kroplami deszczu.
-W pożądku chłopcy – Sir Luis skierował się ku bramie –Pogoda i tak nam nie sprzyja . Schrońcie się w środku.
Woody pośpiescznie pozbył się ćwiczebnej skórzanej zbroi. Nie mniej niż Sir Luis był ciekaw kim był owy śmiałek który zawitał dziś do zamku. W tych niespokojnych czasach, gdy w krainie panowało bezkrólewie, rozbójnicy i Lordowie walczyli o władze, niewielu wędrowcó samotnie przemierzało szlaki, a ten to jedyny wyjątek. Julian podbija ziemie, a on idzie spokojnie przez droge krocząc do swego celu.
,,Przeszedł długą droge’’ – pomyślał Woody, który udał się do sypialni.
Kolejnego dnia z niecierpliwieniem oczekiwał gościa na dziedzińcu.


statystyka | Copyright © by Błażej Katarzyński / NightMare 2008 | All rights reserved | Kontakt | Aktualny PageRank strony littlefighter2.yoyo.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO